Któż z inwestorów giełdowych nie marzy o takim scenariuszu: inwestujemy na giełdzie, wartość naszych inwestycji rośnie, realizujemy zyski i możemy się nimi cieszyć w całej okazałości. Oczywiście pisząc o całej okazałości mam na myśli niepłacenie podatku od zysków giełdowych. Tak to piękny scenariusz, który niestety może być jedynie scenariuszem opowiadania science-fiction, przynajmniej w Polsce. Wiemy zapewne, że podatek od zysków kapitałowych w Polsce uiszczać trzeba. W Polsce…tak, a w innych krajach? Są oczywiście tzw. raje podatkowe, ale osoby, do których kieruję te słowa zapewne nie mają w planach przeprowadzki na Kajmany, a już w najlepszym przypadku do Monako (no to chyba najbliżej ale i tak zakładam, że preferujemy „własne podwórko”).

 

Strategie podatkowe w inwestycjach kapitałowych

Któż z inwestorów giełdowych nie marzy o takim scenariuszu: inwestujemy na giełdzie, wartość naszych inwestycji rośnie, realizujemy zyski i możemy się nimi cieszyć w całej okazałości. Oczywiście pisząc o całej okazałości mam na myśli niepłacenie podatku od zysków giełdowych. Tak to piękny scenariusz, który niestety może być jedynie scenariuszem opowiadania science-fiction, przynajmniej w Polsce. Wiemy zapewne, że podatek od zysków kapitałowych w Polsce uiszczać trzeba. W Polsce…tak, a w innych krajach? Są oczywiście tzw. raje podatkowe, ale osoby, do których kieruję te słowa zapewne nie mają w planach przeprowadzki na Kajmany, a już w najlepszym przypadku do Monako (no to chyba najbliżej ale i tak zakładam, że preferujemy „własne podwórko”).

Nie radzę nikomu unikać płacenia należnych podatków, bo wiadomo „co cesarskie…” no i drugie powiedzenie „…w życiu pewna jest tylko śmierć i podatki”. Wiemy jak skończył np. Al Capone, to właśnie przez nie płacenie podatków dostał się do więzienia. Również ojciec bardzo znanej tenisistki zza Odry też niestety musiał swoje odpokutować. I tu nachodzi nas pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy bezgranicznie skazani na płacenie podatków za zyski od inwestycji giełdowych pozostając w naszym pięknym kraju. I tu zapewne Państwo jako czytelnicy tegoż tekstu chóralnie odpowiadają: „muszą być! Raszczyk przecież nie pisałby tego tekstu w celu poinformowania nas, że nic się nie da zrobić.” I więcej… te sposoby są jak najbardziej legalne. A więc proszę się wygodnie ułożyć w fotelu i zaznajomić z paroma wskazówkami, które pomogą Państwu w kwestii oszczędności i odraczania płacenia podatku od zysków kapitałowych na giełdzie.

  • Czym jest podatek od zysków kapitałowych? Na potrzeby tego materiału przyjmiemy następującą definicję: podatek od dochodów uzyskanych z odpłatnego zbycia papierów wartościowych lub pochodnych instrumentów finansowych i realizacji praw z nich wynikających. Jest to liniowa stawka podatkowa na poziomie 19%, obowiązująca od 1 stycznia 2004 roku. Zobowiązanie do uiszczenia podatku powstaje w momencie zbycia papierów wartościowych. Potoczna nazwa „podatek Belki” wywodzi się od nazwiska prof. Marka Belki, który jako minister finansów, wprowadził ów podatek.

    Czy jesteśmy zmuszeni zapisywać wszystkie informacje odnośnie przychodów i strat we własnym zakresie? Ależ nie. Formularz PIT-8C, który raz do roku wystawiany jest dla inwestorów przez odpowiedni Dom Maklerski (DM), w którym mamy rachunek, sumuje osiągnięte przychody i poniesione koszty na wszystkich rachunkach i rejestrach prowadzonych w danym DM, w tym z rynków zagranicznych do końca lutego roku następującego po roku podatkowym. Mając rachunki maklerskie w więcej niż jednym DM otrzymamy odpowiednią ilość formularzy PIT-8C, z każdego z DM. Na bazie wszystkich danych z poszczególnych PIT-ów-8C oraz innych posiadanych informacji sporządzamy we własnym zakresie jedno zeznanie podatkowe (PIT-38) i podajemy w nim wysokość osiągniętego dochodu lub poniesionej straty w odpowiednim roku podatkowym. Przy czym ważne jest, aby nie łączyć dochodów z zysków kapitałowych z dochodami pochodzącymi z innych źródeł. Te drugie opodatkowane są wg progresywnej skali podatkowej. Tyle tytułem wstępu. A teraz przejdźmy do sedna sprawy, czyli jak płacić mniej FISKUSOWI, i to legalnie.

    Jeśli nie poszczęściło nam się i zanotowaliśmy w danym roku podatkowym straty z tytułu obrotu na rynku wtórnym, nie musimy odprowadzać podatku do Urzędu Skarbowego - to jasne. Należy jednak wykazać ową stratę w zeznaniu podatkowym. Ponadto umożliwi nam to odpisanie straty poniesionej w danym roku podatkowym w późniejszych latach według następującej zasady: minimalnie w dwóch kolejnych latach podatkowych od poniesienia straty, a maksymalnie w ciągu kolejnych pięciu latach po poniesieniu straty. Tutaj jeszcze jedna ważna kwestia do zapamiętania. W jednym roku można rozliczyć najwyżej 50% danej straty. Na całkowite rozliczenie owej straty mamy 5 lat.